zaloguj się
dla autorów
  
  
wydawnictwo
  
  
regulamin
  
  
konkursy
  
  
czytelnia
  
  
autorzy
  
  
o nas
  
  
home
Gosti`noor

piotrGosti`noor urodził się. I jest to jedyny pewnik w jego życiorysie. Podobno był dzieckiem monakijskich (znaczy się, z Monako) archeologów poszukujących resztek Arki Noego na górze Ararat i jako niemowlę zgubił się w tureckich górach. Dorastał w stadzie dzikich wilków, które go adoptowały, dlatego jedyne zdanie jakie nauczył się wymawiać przed 12 rokiem życia brzmiało: Ka illey`nu kuskus Turkey fuchu – co w dowolnym przekładzie znaczy: Fu, ale ci Turcy są żylaści!

Odnaleziony przez buddyjskiego mnicha – mistrza kung fu, siedem lat towarzyszył mu w wędrówkach, ucząc się od niego trudnej sztuki władania chińskimi pałeczkami. Był zdolnym uczniem – potrafił pałeczkami jeść nie tylko ryż i frutti di Mare, ale też pudding, naleśniki z syropem klonowym, a nawet kebab w bułce z panierką ale bez ogórka. Niestety, był chłopcem bardzo dociekliwym, toteż zmęczony jego ciągłymi pytaniami mnich porzucił ucznia, zmienił nazwisko na Jackie Chan i zaczął występować w filmach.

Młody Gosti także planował karierę w show biznesie, ale z uwagi na aparycję przepadał w castingach – w końcu niewielu reżyserów miało propozycje dla otyłych brzydali. A jak się już jakaś ciekawa oferta trafiała, zawsze zgarniał mu ją sprzed nosa Gerard Depardieu. Z równie miernym skutkiem występował na estradzie. Czemu nie można się dziwić:  z wyglądu przypominał Cugowskiego (starego), a z głosu  - Cyndi Lauper (młodą). Jeszcze gorzej szło mu w polityce – starał się działać mądrze i mówił  wyborcom prawdę. Doprowadzeni tym do szewskiej pasji inni politycy oficjalnie usunęli Gostiego poza granice układu. Na początku planowali nawet, by były to granice układu słonecznego, ale jak zwykle skończyli na szumnych zapowiedziach. Tak że zniechęcony niepowodzeniami Gosti postanowił zmienić płeć, by do końca życia występować w cyrku jako kobieta z brodą. Na szczęście w wieku 37 lat nauczył się pisać, co diametralnie odmieniło jego życie.

Pierwszy jego esej, zatytułowany „Wniosek o kredyt” a zaczynający się od słów: „Kochany Panie prezesie! Proszę o pilne udzielenie mi kredytu w wysokości 3.000.000 zł. Nie korzystam z zabezpieczeń - bo nie lubię, a wszystkie osoby mogące zostać moimi żyrantami pałają do mnie gorącą nienawiścią…” wzbudził szalony aplauz pracowników banku, do którego był adresowany. Kopia eseju, powielona w tysiącach egzemplarzy do dziś krąży po różnych instytucjach bankowych.

Mimo poczytności esej nie przysporzył autorowi większych wpływów finansowych. Jednak rozochocony pierwszym, niewielkim sukcesem Gosti tworzył kolejne dzieła. Spod jego ręki wyszła m. in. instrukcja obsługi wyrzynarki do PCV Made in PRC w trzech tomach, podanie do wójta o modernizację drogi dojazdowej (mocna rzecz!), poradnik dla osób duchownych zatytułowany: „Jak osiągnąć popularność w dobie gospodarki rynkowej nie tracąc przy tym aureoli” (dziwne, ale cały nakład wykupili do spółki dwaj księża) czy wiersz „Zakompuśkanie” z legendarnym już wyznaniem „Zakompuśkałm się kołećku we twych pupści pieściadełki”. Dzieła te odznaczały się dużą klasą literacką, ale Gosti`noor chyba się ich wstydził, gdyż sygnował je jedynie rodowym nazwiskiem. A nie pięknym pseudonimem literackim, który – jak się nam dobrze wydaje, nie oznacza nic sensownego. Ale za to jak brzmi!

Jako twórca Gosti przejawia niesamowitą pracowitość – niekiedy pisze aż po 15-20 minut dziennie! A robi to nadzwyczaj biegle – jedną ręką, dwoma, z użyciem wszystkich palców lub do spółki serdecznego i wskazującego, a czasem to nawet jednym! Ponieważ zamierza osiągnąć wiek Matuzalema gwarantuje, że jeszcze trzy, cztery książeczki wyda.

Z drugiej strony równie wielu zwolenników ma pogłoska, że Gosti`noor jest arabskim filozofem ze szkoły Awerroesa i wiek Matuzalema osiągnął już dawno, bo przed wybuchem rewolucji francuskiej. I że od tamtej pory nadal pozostaje martwym. A fakt, iż mimo tego nietypowego stanu skupienia wydaje nowe książki nie jest niczym niezwykłym - przecież Tolkiena robi to samo.

Jaka by nie była jednak prawda, mamy nadzieję, że nasz autor nie zesztywnieje na tyle, by nie móc napisać jeszcze paru kolejnych zdań…

(Nie) Wielka Ucieczka czyli Legenda o Błękitnookim Chłopcu